Po co idziesz w góry?

Idę bo lubię. Albo chcę odpocząć bo już mam dość wszystkiego. Szukam tam jak inni spokoju.

Chodziłem tam jak miałem 6 lat, zabierał mnie tato i wujek. Później zacząłem jeździć sam. Czasami ekipą ze studiów. Autobusem. To były czasy… Później autem. Teraz razem z własną rodziną.

Czy Bieszczady się zmieniają? Tak! Każdego dnia są inne. Dlatego tam wracam i będę wracał, bez względu na to czy staną się bardziej komercyjne niż są. Bo zawsze znajdzie się tam spokojny kącik dla mnie.

Wszyscy których spotykam od lat na szlaku myślą podobnie. Nie mam tu na myśli szkolnej wycieczki która ma w planie „zdobyć górę” zapalić na niej papieroska i szybko zbiec na dół.

Przy okazji przypomniał mi się dowcip:

Egzaminy wstępne na kierunek nauk politycznych. Profesor rozmawia z kandydatką:
– Co Pani wiadomo na temat programu ekonomicznego dla Polski realizowanego przez ministra Hausnera?
Dziewczyna milczy.
– No to co Pani wie o polityce społecznej Leszka Millera?
Dziewczyna milczy.
– A wie Pani kto to jest Leszek Miller?
Dziewczyna milczy. Profesor myśli, że jest niemową:
– A skąd Pani pochodzi?
– Z Bieszczad Panie Profesorze.
Profesor podszedł do okna, wygląda na ulicę, chwilę się zastanawia i mówi do siebie:
– Kurwa… może by tak wszystko pierdolnąć i wyjechać w Bieszczady?

Oby z naszymi kochanymi Bieszczadami nie stało się to co spotkało Zakopane i Tatry, czyli korki w weekendy, kolejka na szczyt i „sieciówki” na każdym rogu.